"Solidarność" między Sierpniem a Grudniem
Praktycznie natychmiast po podpisaniu porozumień sierpniowych rozpoczęło się organizowanie nowych związków. Dotychczasowe komisje strajkowe stawały się komisjami robotniczymi, analogicznie do 1971 r.[1]. W dniu 2 września w Stoczniowym Domu Kultury „Korab” odbyło się
spotkanie Międzyzakładowej Komisji Robotniczej (MKR) powstałej z przekształcenia Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego – z przedstawicielami Komisji Robotniczych poszczególnych zakładów pracy. Celem spotkania było ustalenie zasad tworzenia nowych związków zawodowych. Na czele MKR stanął Marian Jurczyk. Do jego siedziby przybywały delegacje pracowników informując członków MKR o nadużyciach i nieprawidłowościach w swoich zakładach pracy oraz zasięgając rady, jak zakładać nowe związki, natomiast przedstawiciele MKR udawali się też w teren zachęcając do tworzenia związków zawodowych. Efektem tych działań były porozumienia dotyczące sposobu i trybu załatwiania postulatów i wniosków załóg. W pierwszym okresie MKR starała się w pierwszej kolejności zająć się także osobami wyrzucanymi z pracy za działalność związkową[2].
Podobnie jak na Pomorzu Zachodnim wyglądała sytuacja w całym kraju. Już 17 września spotkali się w Gdańsku przedstawiciele poszczególnych regionów kraju, aby wymienić informacje o podjętych działaniach i uzgodnić strategię postępowania. Po długich dyskusjach ostatecznie zdecydowano o utworzeniu w całej Polsce jednego związku: Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Ustalono jednocześnie, że związek będzie posiadał strukturę regionalna, a poszczególne regiony zachowają znaczną niezależność[3].
Nowe związki od początku nie cieszyły się sympatią władz[4]. Powszechne było narzekanie na opór administracji państwowej, czy też dyrekcji poszczególnych zakładów pracy. Pracownicy, którzy teraz poczuli się rzeczywistymi współgospodarzami w swych przedsiębiorstwach, w sposób odpowiedzialny potraktowali swe zadania. W odpowiedzi władze prowadziły kampanię szkalowania rodzących się związków. Powszechne było zwłaszcza oskarżenie, że Związek staje się polem infiltracji szeroko rozumianych „sił antysocjalistycznych”, zwłaszcza KSS „KOR” i KPN.
Mimo przeszkód tworzenie nowych związków szło sprawnie. Już 24 września Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność” złożył w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie wniosek o rejestrację. Rejestracja Związku jednak przewlekała się. Opornie szła także realizacja poszczególnych postulatów. W efekcie Krajowa Komisja Porozumiewawcza „Solidarności” (KKP) zapowiedziała na dzień 3 października ogólnopolski jednogodzinny strajk ostrzegawczy. Zyskał on masowe poparcie w całym kraju[5]. W Szczecinie przedstawiciele MKR wprawdzie stwierdzili, że w województwie nie ma podstaw do ogłaszania strajku, to jednak postanowiono w ramach solidarności z innymi regionami, że w strajku weźmie udział osiem wyznaczonych zakładów[6].
Mimo trudności masowo zgłaszano akces do nowych. Z ponad 300 tys. pracowników deklarację wstąpienia do nowych związków zadeklarowało 174 146 osób. Władze partyjne regionu szacowały, że około 90% załóg deklarowało wstąpienie do powstającej „Solidarności”. Szczególne znaczenie dla szczecinian miała uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej upamiętniającej poległych w grudniu 1970 r. Uroczystość ta, podobnie jak odsłonięcie pomnika w Gdańsku i Gdyni, zgromadziła setki tysięcy ludzi.
Po początkowym okresie euforii budowanie demokratycznych mechanizmów funkcjonowania nowego związku okazało się trudne. W wyniku decyzji przewodniczącego jego nowym zastępcą został Stanisław Wądołowski. Atmosfera nieufności zaczyna otaczać członków Komisji Mieszanej (Mroczek, Zieliński, Juszczuk), oskarżanych o zbyt bliskie kontakty z władzami partyjno-państwowymi. W tej sytuacji wszyscy zrezygnowali z członkostwa w MKR i Komisji Mieszanej[7].
Ostatecznie podjęte w końcu października w Warszawie rozmowy przyniosły porozumienie i w efekcie rejestrację Związku. Władze centralne Związku tworzyła Krajowa Komisja Porozumiewawcza z siedzibą w Gdańsku. Jej przewodniczącym został Lech Wałęsa, a wiceprzewodniczącym został Stanisław Wądołowski, przedstawiciel „Solidarności” szczecińskiej.
Na początku stycznia „Solidarność” szczecińska, jako pierwsza w kraju, uzyskała zgodę na oficjalne wydawanie własnego tygodnika. W dniu 10 stycznia 1981 r. ukazał się w Szczecinie pierwszy, oficjalny numer „Jedności”. Jej redaktorem naczelnym został inżynier Leszek Dlouchy. Wkrótce między redakcją a związkowymi władzami regionu pojawiły się spory będące odbiciem różnic poglądowych pomiędzy przywódcami Związku a koncepcjami redakcji tygodnika[8].
Z początkiem 1981 r. okazało się, że wielu zapisów z porozumień sierpniowych nie da się zrealizować. Atmosfera w zakładach pracy pogorszyła się. Wśród wielu obszarów konfliktu pomiędzy władzą a „Solidarnością” były kwestie wolnych sobót, dostępu do środków masowego przekazu, przeciągająca się spraw rejestracji „Solidarności” wiejskiej.
Tymczasem w skali ogólnopolskiej sprawą budzącą szczególne emocje było powołanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego na premiera (11 lutego). Ze zrozumieniem potraktowany został jego apel o „90 spokojnych dni” - w kraju zapanował spokój, a „Solidarność” wygasiła wszystkie ogniska strajkowe. Okres spokoju nie trwał jednak długo. W marcu doszło do kryzysu w Bydgoszczy. W reakcji na pobicie przez funkcjonariuszy MO działaczy związkowych, Krajowa Komisja Porozumiewawcza ogłosiła czterogodzinny strajk ostrzegawczy w dniu 27 marca, który był największą demonstracją siły związku, wykazał jego determinację i wysoki stopień organizacji. Konflikt z marca uświadomił obu stronom, że należy wrócić do negocjacji. Władze poszły na pewne ustępstwa wobec opozycji dając zgodę na rejestrację Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
W połowie 1981 r. odbyły się regionalne wybory do władz Związku. Dotychczas większość stanowisk obsadzana była praktycznie z nominacji. Skończył się już jednak etap organizacyjny, struktury „Solidarności” okrzepły. Tym razem więc wybory miały być demokratyczne. W dniu 5 czerwca w klubie „Korab” zgromadziło się 465 delegatów z terenu Pomorza Zachodniego, wyłonionych w blisko 200 okręgach wyborczych. Do władz regionu kandydowało 185 delegatów. Nowością było prezentowanie przez kandydatów programów, które miałyby zdecydować o wyborze. Przy tak długiej liście chętnych trwało to dwa dni. Wybrany Zarząd Regionu składał się z 52 osób. Spośród aktywnych uczestników strajków sierpniowych we władzach Związku znaleźli się: Wądołowski, Krystosiak, Nowak i Waldemar Ban. Przewodniczącym Zarządu Regionu został Marian Jurczyk, uzyskując 286 głosów. Wiceprzewodniczącymi zostali Krystosiak i Wądołowski[9].
Natomiast w pierwszych dniach września 1981 r. „Solidarność” szczecińska żyła przygotowaniami do I Krajowego Zjazdu Delegatów. Wybory delegatów zdynamizowały Związek. W ostrych dyskusjach wybierano delegatów cechujących się przede wszystkim dużym radykalizmem. Do Gdańska udała się trzydziestopięcioosobowa delegacja, w tym całe kierownictwo: Jurczyk, Wądołowski, Ban i Krystosiak. Trzech delegatów ze Szczecina kandydowało do Komisji Krajowej i wszyscy trzej zostali wybrani (Kocjan, Bogacz, Wądołowski). W KK znalazł się też Marian Jurczyk jako przewodniczący Zarządu Regionu. Następnie kandydował on na stanowisko przewodniczącego Związku. Wiceprzewodniczącym Związku został Stanisław Wądołowski. Najważniejszą kwestią, obok wyboru władz Związku, było opracowanie programu. Natomiast w samym Związku następowała radykalizacja stanowisk. Dotyczyło to zwłaszcza kierownictwa regionu szczecińskiego, również samego Mariana Jurczyka. Głośnym echem odbiła się jego wypowiedź w czasie wiecu w fabryce mebli w Trzebiatowie, podczas którego nawoływał do stawiania szubienic dla komunistów, mówiąc o Żydach w KC PZPR. Wypowiedź ta spotkała się jednak z poparciem w wielu zakładach pracy. Sugerowano, że kampania prasowa skierowana przeciwko Jurczykowi była prowokacją ze strony władz. Szczecińska „Jedność” opublikowała część jego kontrowersyjnego wystąpienia w Trzebiatowie, jednak sprawa ta wielokrotnie wracała w różnego rodzaju wystąpieniach[10].
W swych wypowiedziach przewodniczący Zarządu Regionu Marian Jurczyk ostro krytykował władze państwowe za niewłaściwą politykę kadrową, a Lecha Wałęsę oskarżał o nadmierną ugodowość. Poglądy te były podzielane przez wielu działaczy „Solidarności”[11]. Nastroje społeczne dodatkowo pogarszało fatalne zaopatrzenie rynku, na którym brakowało praktycznie wszystkiego. Obawy budziła także uprawiana przez rząd propaganda, prezentująca czarną wizję zimy, bez dostaw energii cieplnej i prądu. W tych warunkach oskarżanie rządu o celowe działania zmierzające do wygłodzenia społeczeństwa trafiały na podatny grunt. We władzach Związku coraz powszechniejsze było przekonanie, że rozmowy z władzami nie doprowadzą do niczego, a rząd stwarza pozory dialogu, by zyskać na czasie, przed nieuchronną konfrontacją.
Pod koniec 1981 r. sytuacja na Pomorzu Zachodnim komplikowała się. Powszechna była obawa o podjęcie przez władze działań zmierzających do rozbicia niezależnego ruchu związkowego. Obawy okazały się słuszne. W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. władzę w kraju przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. MO i Służba Bezpieczeństwa przystąpiły do realizacji akcji „Jodła” – internowania najaktywniejszych działaczy „Solidarności”. W tym czasie kierownictwo szczecińskiej „Solidarności” przebywało w Gdańsku na posiedzeniu Komisji Krajowej. Pod Stargardem zatrzymano M. Jurczyka – przewodniczącego Zarządu Regionu i dwóch członków Prezydium: Stanisława Kocjana i Ryszarda Bogacza, wracających z Gdańska, gdzie uczestniczyli w obradach Komisji Krajowej, oraz przebywającego jeszcze w Gdańsku Stanisława Wądołowskiego, a także Aleksandra Krystosiaka, wiceprzewodniczącego Zarządu Regionu. Już pierwszej nocy stanu wojennego internowano zdecydowaną większość działaczy związkowych na Pomorzu Zachodnim (51 osób)[12]. Zaskoczenie było ogromne, jednak władzom nie udało się internować wszystkich osób umieszczonych na listach. Ci przywódcy związkowi, którzy uniknęli internowania starali się dotrzeć do Stoczni im A. Warskiego. Powołali tam Międzyzakładowy Komitet Strajkowy NSZZ „Solidarność” Regionu Pomorze Zachodnie, który przekształcił się w Regionalny Komitet Strajkowy (RKS). Na jego czele stanął wiceprzewodniczący Zarządu Regionu – Mieczysław Ustasiak. RKS proklamował strajk generalny. Wezwania tego posłuchała duża część zakładów w regionie. Oprócz Stoczni im. A. Warskiego były to: Szczecińska Stocznia Remontowa „Gryfia”, Stocznia „Parnica”, „Polmozbyt”, Zakłady Chemiczne „Police”, port i wiele innych. Strajki były jednak szybko przez wojsko i milicję likwidowane. Najdłużej trwał strajk w Stoczni Szczecińskiej, w którym uczestniczyło około 9 tys. osób. Strajk został złamany siłą, a jego przywódcy aresztowani. Represje dotknęły także organizatorów strajków w poszczególnych zakładach pracy[13]. Od początku stanu wojennego władze starały się zastraszyć pozostałych działaczy związkowych, by nie chcieli podejmować działalności opozycyjnej. Funkcjonariusze SB odbywali z nimi rozmowy ostrzegawcze (akcja KLON), grożąc surowymi konsekwencjami za angażowanie się w działalność podziemną. Osoby te nakłaniano do podpisania oświadczeń o zaniechaniu wszelkiej działalności opozycyjnej. Do połowy stycznia 1982 r. przeprowadzono rozmowy ze 155 osobami. Starano się także, niekiedy z sukcesem, pozyskiwać tajnych współpracowników spośród działaczy Związku.
Od początku 1982 r. władze prowadziły na Pomorzu Zachodnim akcję przebudowy ruchu związkowego. W Stoczni i innych zakładach pracy rozpoczęto akcję tworzenia związków zawodowych, tzw. „wronich”. Władze zakładały, że do końca 1984 r. w nowych związkach znajdzie się większość zatrudnionych. Rozmowy agitacyjne miały charakter poufny, odbywały się w cztery oczy, a wobec pracowników stosowano szantaż. By temu przeciwdziałać w ulotkach wydawanych w podziemiu instruowano, że każdy, kogo bezpośrednio dotyka działalność dyrekcji stoczni „krzewiącej” ową specyficzną propagandę związkową, ma prawo powiadomić Prokuratora Rejonowego w Szczecinie o fakcie przestępstwa i zażądać ścigania sprawców[14]. Pod koniec 1982 r. władze ostatecznie zrezygnowały z tworzenia własnego związku zawodowego „Solidarność”. W październiku Sejm uchwalił ustawę o związkach zawodowych, co było to równoznaczne z rozwiązaniem oficjalnie zawieszonej dotychczas „Solidarności”. W odpowiedzi Tymczasowa Komisja Koordynacyjna wezwała do bojkotu nowych związków i czterogodzinnego strajku w dniu 10 listopada, w rocznicę rejestracji „Solidarności”.
Władzom nie udało się złamać całkowicie oporu społeczeństwa. Wprawdzie struktury związku zostały poważnie osłabione lub wręcz rozbite, ale już w pierwszych miesiącach 1982 r. SB zaczęła odnotowywać przejawy aktywności części członków zawieszonego związku. W niektórych zakładach pracy pojawiły się ulotki nawołujące do oporu. Na murach pojawiały się „wrogie napisy”. Stosunkowo szybko działalność ta znalazła nowe formy organizacyjne. Nie udało się wprawdzie stworzyć scentralizowanej struktury koordynującej działalność opozycyjną, mimo to pojawiło się wiele lokalnych inicjatyw. Wiosną 1982 r. powołano Regionalny Komitet Strajkowy. Tworzyli go Grzegorz Durski, Jakub Dąbrowski, Stanisław Zabłocki, Staniłśaw Wądołowski[15]. Skupiał on przedstawicieli powstających komitetów w poszczególnych zakładach pracy. Komitet wydawał własne pismo „Z podziemia”. W kwietniu 1982 r. powstał Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny, utworzony przez Longina Komołowskiego, Włodzimierza Lisewskiego, Jana Otto i innych. Podobny charakter miała działalność Wojciecha i Leszka Duklanowskich, a także Aleksandra Krystosiaka. Grupy te zajmowały się głównie drukiem i kolportażem ulotek. W wielu zakładach tworzono podziemne komisje zakładowe[16]. W podziemiu wydawano wiele pism, jak „Obraz”, „Grot”, „Z podziemia”, „Termit”, „BIS”, „Od dołu”, „CDN” oraz kilka różnych „Jedności” [17].
Wyrazem oporu społeczeństwa były strajki i manifestacje. 1 maja 1982 r. doszło w Szczecinie do zorganizowania nielegalnego pochodu. Pod tablicą upamiętniającą ofiary Grudnia‘70 przy bramie Stoczni Szczecińskiej zgromadziło się ok. 5 tysięcy osób. Złożono wieńce i zapalono znicze, a na maszt wciągnięto flagę „Solidarności”. Kilkutysięczny tłum przemaszerował spod bramy stoczni, obok katedry na cmentarz, gdzie modlono się przy grobach poległych stoczniowców. Pomimo zgromadzenia tak dużej liczby ludzi siły porządkowe nie interweniowały. Bardziej dramatyczny przebieg miały wydarzenia w dniu 3 maja. Pochód rozpoczął się przed bramą stoczni i był znacznie mniej liczny (kilkaset osób) niż dwa dni wcześniej. MO podjęła próbę jego rozbicia, ale manifestanci nadal gromadzili się w coraz to innych miejscach. Na ulicach Szczecina rozpoczęły się walki, które trwały jeszcze dwa dni. W trakcie zamieszek zostało zatrzymanych ponad 600 osób, przeciwko 400 osobom skierowano wnioski do kolegium, a 11 osób zostało aresztowanych. Były to największe w stanie wojennym rozruchy. Manifestowano także w drugą rocznicę powstania „Solidarności” – w dniu 31 sierpnia.
W pierwszej połowie 1983 r., działalność podziemna osłabła. Aktywność polegała głównie na drukowaniu ulotek, malowaniu na murach haseł. W podziemiu zbierano pieniądze na pomoc dla prześladowanych członków Związku. Zbierano także podpisy pod petycją domagającą się uwolnienia internowanych i więzionych, w tym Mariana Jurczyka i Andrzeja Milczanowskiego. Przygotowywano nawet poręczenie za nich. Wspólnie z Kościołem organizowano pomoc dla rodzin osób internowanych.
Skala społecznego poparcia dla podziemia była niezbyt duża. Z tego powodu ujawniali się kolejni[18], a inni nie widząc sensu dalszej działalności decydowali się na emigrację. SB nadal prowadziła rozmowy ostrzegawcze z członkami władz „Solidarności”, chcąc zniechęcić ich do podejmowania działalności politycznej. Najczęściej wypierali się oni nielegalnej działalności, oświadczając, że nie funkcjonują w nielegalnych strukturach[19]. Na skutek działań SB kurczyła się też baza poligraficzna[20].
W dniu 22 lipca 1983 r. zniesiono stan wojenny. Ogłoszono także amnestię, dzięki której większość uwięzionych znalazła się na wolności. Nie zwolniono natomiast Mariana Jurczyka, dlatego działacze podziemia domagali się jego uwolnienia[21]. W następnych miesiącach w wyniku działań podjętych przez SB, zwłaszcza w okolicach uroczystości rocznicowych w sierpniu i grudniu, liczba uwięzionych uległa ponownie znacznemu zwiększeniu.
Między Sierpniem a Grudniem. „Solidarność” na Pomorzu Zachodnim Stanisław Jankowiak, Małgorzata Machałek
w: Od Polski Ludowej do III RP w Unii Europejskiej. Pomorze Zachodnie 1945-2005, pod red. Kazimierza Kozłowskiego, Adama Wątora, Edwarda Włodarczyk, Szczecin 2006, s. 83-110.
[1] Z. Matusewicz, Szczecin 1980-1981. Rewolucja „Solidarności”. Szczecin1997, s. 89.
[2] Kronika wydarzeń. 31.08.1980-6.10.1980 r. Szczecin 1980. s. 14 i n., Z. Matusewicz, Szczecin 1980-1981…, s. 3-97.
[3] J. Holzer, Solidarność…. s. 113.
[4] S. Jankowiak, Służba Bezpieczeństwa wobec „Solidarności” w świetle dostępnych źródeł [w:] Wokół dwuwładzy politycznej….s. 87-97.
[5] J. Holzer, Solidarność…, s. 124.
[6] Szczecińska Stocznia im. A. Warskiego, Szczecińskie Stocznie Remontowe „Gryfia” i „Parnica”, Morska Stocznia Remontowa w Świnoujściu, POLMO, SELFA, Zarząd Portu Szczecin-Świnoujście i WPKM w Szczecinie. Ponadto przyłączyły się m.in.: Przedsiębiorstwo Budownictwa Kolejowego, Żegluga Szczecińska w Świnoujściu, Centrala Rybna w Wolinie. Kronika wydarzeń… s. 79. .
[7] M. Szejnert, T. Zieliński, Szczecin. Grudzień …. s. 261i n.
[8] M. Paziewski, Niezależność tygodnika „Jedność”…s. 158-159.
[9] M. Szejnert, T. Zalewski, Szczecin. Grudzień- sierpień- grudzień….s. 342.
[10] Marian Jurczyk w Trzebiatowie, „Jedność” nr 44 z 1981.
[11] Z. Matusewicz, Szczecin 1980-1981….s. 271.
[12] AIPN, Po 0020/113, Informacja dotycząca wstępnych realizacji decyzji kierownictwa MSW nr 0026 na ochranianych przez Wydział III w Szczecinie obiektach, 6 I 1982 r.; Tamże, Wykaz osób objętych akcją „JODŁA”.
[13]Szerzej na temat stanu wojennego na Pomorzu Zachodnim: R. Spałek, Pomorze Zachodnie [w:] Stan wojenny w Polsce 1980-1981, pod red. A. Dudka, Warszawa 2003, s. 567-626 oraz M. Paziewski, „Solidarność” na Pomorzu Zachodnim. (Od wprowadzenia stanu wojennego do wyborów regionalnych). w: Kronika Miasta Szczecina 1989, Szczecin 1991.
[14] „Grot” nr 3/13, z 1984 r.
[15] M. Paziewski, „Solidarność” na Pomorzu Zachodnim…. s. 7.
[16] Z. Matusewicz, Szczecin 1980-1981….s. 307-308.
[17] M. Paziewski, Niezależność tygodnika „Jedność”…, D. Dąbrowska, Szczecińskie czasopisma drugiego obiegu w latach 1980-1990, w; Kronika Szczecina 1992-1993, s. 166-171, K. Żurawski, „Grot”, „Obraz”, „Z podziemia”. Szczecińskie wydawnictwa drugiego obiegu, Szczecin 2005.
[18] W dniu 2 sierpnia 1983 r. ujawnił się Stanisław Wiszniewski, ukrywający się dotąd od momentu wprowadzenia stanu wojennego AIPN Po 00/20/176 2 z 2, Meldunek dzienny nr 1141 z dnia 2. VIII 1983 r.
[19] AIPN Po 00/20/176 2 z 2, Meldunek dzienny nr 1151 z dnia 13 VIII 1983 r.
[20] SB zatrzymała, a następnie dokonała rewizji w mieszkaniu, Andrzeja Zimińskiego. Skonfiskowano gotowe matryce z tekstami ulotek „CDN”, „Okna”, „Informacje bieżące”, „Obraz” i „BIS”. W skonfiskowanych materiałach była ulotka wzywająca mieszkańców Szczecina do uczczenia rocznicy Sierpnia poprzez składanie kwiatów pod tablicą przy bramie stoczni. Zatrzymano ponadto Benedykta Niedzielskiego i Witolda Korzyńskiego, co spowodowało likwidację punktu poligraficznego. AIPN Po 00/20/176 2 z 2, Meldunek dzienny nr 1149 z dnia 11 VIII 1983 r.
[21] AIPN PO 00/20/176 2 z 2, Meldunek dzienny 1130 z dnia 23 VII 1983 r.


Materiały 
