Życie jak film przygodowy
Imponująca kolekcja zajęć z różnych miejsc: kopalnia łupków bitumicznych, fabryka benzyny, poczta, wodociągi,huta, budownictwo, baza rybacka „Kaszuby” (ta sama, z której maszt stoi u wlotu na Trasę Zamkową). Pożółkłe kadry wspomnień Alojzego Galasa. Nie bał się zmian, nie bał się też ciężkiej pracy. Przed wojną był w Holandii, w czasie wojny w Estonii, po wojnie w Szczecinie. Pracował jako rybak, więc zawinął do niejednego portu na świecie. Na kanwie jego historii można napisać scenariusz filmu przygodowego. Bogatych przeżyć można mu pozazdrościć, gdyby nie fakt, że pan Alojzy – jak wielu Pionierów – losu sobie nie wybierał…
Pan Alojzy pochodzi z Poznania. W międzywojniu wraz z rodziną wysiedlony do Holandii. W 1938 r. trafił do Estonii, do miejscowości Kamienny Olej. Gdy skończył 18 lat, zaczął pracę w kopalni łupków bitumicznych. W 1944 r., gdy Rosjanie przerwali front pod Leningradem, Niemcy w popłochu wszystko niszczyli, zaś Polacy myśleli, jakim sposobem dostać się do Ojczyzny. W ’45 r. pan Alojzy razem z bratem powiedzieli dyrektorowi swojego zakładu, że chcą wracać do Polski. Rzecz jasna nie spotkali się ze zrozumieniem, co nie zraziło ich do dalszych starań. Musieli zdobyć komanderowkę, dokument uprawniający ich do powrotu do kraju. Polacy, którzy wybierali się w podróż bez tego dokumentu, ginęli bez śladu, wywlekani przez Sowietów z wagonów kolejowych…


Wystawy 
